Cześć

nazywam się Adrianna Sobol, jestem psychologiem. Od wielu lat pracuję w szpitalu onkologicznym oraz w Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej, w której prowadzimy działania zwiększające świadomość onkologiczną, propagujemy profilaktykę, a także szerzymy ważną ideę wsparcia międzypacjenckiego. W mojej pracy spotykam się z chorymi na różnych etapach leczenia. Diagnozie onkologicznej zawsze towarzyszą silne emocje, w których łatwo się pogubić. Pacjenci przeklinają fakt, że wraz z chorobą nie dostali instrukcji obsługi, jak mają sobie radzić.

Przykład mojej pacjentki pokazuje, że choroba onkologiczna wiele zabiera, ale może też dużo dać.

Przykład mojej pacjentki pokazuje, że choroba onkologiczna wiele zabiera, ale może też dużo dać.

Pierwsze spotkanie

Jako psycholog na oddziale onkologicznym poznaję sporo osób. Każde spotkanie z drugim człowiekiem, to inna historia, inna sytuacja choroby i inne jej postrzeganie. Są historie, które na długo zapadają w pamięć, i są ludzie, których się nie zapomina.

Kiedyś na konsultację psychologiczną zgłosiła się do mnie pacjentka z rozpoznanym rakiem piersi. Kiedy usiadła, wiedziałam, że zastanawia się, co u mnie robi. Przecież ja – psycholog – nie zabiorę jej choroby. Szanuję to podejście i wcale nie uważam, że każdy powinien korzystać z pomocy psychologicznej, jednak cieszę się, że lekarz prowadzący skierował ją do mnie. Kiedy siedziałyśmy w gabinecie naprzeciw siebie, zastanawiałam się, jak rozpocząć tę rozmowę. Patrzyłam na 45-letnią kobietę, ale widziałam dużo starszą, zaniedbaną osobę, pełną smutku i rozczarowania. Jej nieszczęście było widoczne gołym okiem i nie było bynajmniej spowodowane diagnozą. Wiem, brzmi okropnie, ale rak piersi był dla tej pacjentki czymś obcym, jakby nie był jej. Właściwie choroba była jej obojętna. Leczenie podjęła tylko dla swoich dwóch córek.

Nasza pierwsza rozmowa polegała głównie na wyjaśnieniu niejasnych terminów onkologicznych i opisaniu, na czym będzie polegało leczenie. Zaproponowałam kolejne spotkanie, ale nie usłyszałam odpowiedzi. Chciałam, żebyśmy zobaczyły się jeszcze raz. Wiedziałam, że za tą „zamrożoną” miną, za tym smutkiem kryje się mnóstwo niewyrażonych emocji i cichy krzyk: „Niech ktoś się mną zaopiekuje!”. Potrzebne było tylko znalezienie kanału, by te emocje znalazły ujście. Tak poznałam Panią Małgosię.

Podczas kolejnego pobytu w szpitalu sama się do mnie zgłosiła. Tak rozpoczęłyśmy terapię. Historia na pozór banalna. Mąż, dwójka dzieci, praca. Dość dobra sytuacja materialna i wszechogarniający emocjonalny chłód panujący w domu i w relacji z mężem. Pani Małgosia w pewnym momencie swojego życia zupełnie o sobie zapomniała, przestała o siebie dbać emocjonalnie i fizycznie. Nikt jej też nigdy nie pytał, czy czegoś potrzebuje, nikt się o nią nigdy nie zatroszczył. Pracowała, choć nienawidziła swojej pracy, dbała o dom, dzieci i męża. Wykonywała swoje obowiązki jak robot. Mąż tylko informował ją o swoich planach, na które nie miała żadnego wpływu. Nikt nie liczył się z jej zdaniem.

O chorobie dowiedziała się przypadkiem. Biorąc prysznic, wyczuła zgrubienie na piersi. Zbagatelizowała to. Minęły cztery miesiące i pewnego dnia, gdy Pani Małgosia wychodziła z kąpieli, jej 9-letnia córka zapytała, dlaczego jej prawa pierś tak dziwnie wygląda. Mała dziewczynka powiedziała matce, że musi iść z tym do lekarza! Tym sposobem córka zmusiła matkę, żeby zbadała swoje piersi i dzięki temu uratowała jej życie. Dalej wszystko potoczyło się już szybko. Diagnoza i leczenie. Nasze wspólne początki nie były łatwe. Przebicie się przez mur obojętności, ale i strachu głównie przed ujawnieniem wewnętrznych emocji, wymagało wiele pracy. Stopniowo obserwowałam przemiany, jakie zachodziły u mojej pacjentki. Zaczęło się od wyrażenia złości, od wypowiedzenia głośno tego, co skrywała w sobie przez lata. Od dopuszczenia wewnętrznego głosu, myśli, emocji. Potem była odwaga w mówieniu o sobie, o swoich potrzebach – już bez strachu i bez lęku przed konfrontacją z innymi. Te przemiany to był proces, do którego pani Małgosia dochodziła stopniowo. Efektem tych zmian, była znacząca poprawa w relacji z mężem.

Wielki Znak Stop

Podczas terapii moja pacjentka przyznała, że rak piersi, który tak nagle się pojawił w jej życiu, był jak wielki znak STOP. Wielki, święcący na czerwono znak i krzyk z wewnątrz: „Kobieto zrób coś ze sobą, zawalcz o siebie!”.

Dla niektórych osób choroba jest wstrząsem, ale i mobilizacją do zadbania o siebie. W konfrontacji z czymś tak trudnym jak lęk przed śmiercią pojawia się myślenie: „Nie mam nic do stracenia, muszę działać!”. Rozpoczyna się walka o zdrowie, o siebie, o relacje z najbliższymi. Choroba wydobywa z nas czasami ogromne siły, które pchają w kierunku zmian. Absolutnie nie twierdzę, że dopiero rak uczy nas, jak żyć! Dbajcie o siebie zawsze i nigdy o sobie nie zapominajcie!

Gdy poznałam panią Małgosię nie wyglądała dobrze, ale i to się zmieniło. Kiedyś na korytarzu uśmiechnęła się do mnie kobieta. Naprawdę nie skojarzyłam, kto to był. Poznałam ją dopiero po głosie! Pani Małgosia! W pięknej blond peruce, umalowana, elegancko ubrana. Wyglądała prześlicznie i tak już było przez cały czas leczenia, do dzisiaj.

Pani Małgosia jest zdrowa od 4 lat. Czasem spotykamy się w szpitalu przy okazji rutynowych kontroli. Gdy kończyłyśmy terapię, na spotkanie przyszedł również jej mąż. Oboje nie kryli łez wzruszenia, że dostali drugą szansę. Że dostali zdrowie i… inne życie. Pani Małgosia angażuje się obecnie w szerzenie wiedzy na temat profilaktyki raka piersi.

Zobacz także

Zdrowy styl życia

Zdrowa dieta, sport to tylko jeden z elementów zdrowego stylu życia. Nie zapominaj, że to nie zwalnia z regularnych zaleceń profilaktycznych.

Nie ma jutra, jest dzisiaj!

Przeważnie sami utrudniamy sobie drogę do szczęścia i spełnienia. Zasłaniamy się przeszkodami, które powodują, że odkładamy nasze plany na wieczne nigdy. Zapominamy, że życie jest tu i teraz.

MGR ADRIANNA SOBOL

  • psycholog
  • psychoonkolog
  • psychotraumatolog

Magister psychologii o specjalności klinicznej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Na co dzień pracuje na stanowisku psychoonkologa w Szpitalu Onkologicznym Magodent przy ul. Św. Wincentego 103 w Warszawie. Prowadzi indywidualne konsultacje w Centrum Wsparcia Psychologicznego Ineo, współpracuje z Fundacją OnkoCafe – Razem Lepiej. Współtworzy także grupę wsparcia dla pacjentów onkologicznych oraz prowadzi liczne szkolenia i wykłady.